DOM – GABINET PSYCHOTERAPII

CISZA – SERCE MIŁUJĄCE

CISZA - SERCE MIŁUJĄCE

Życie człowieka jest spragnione miłości. Miłość jest sensem i celem życia.

Każdy niemal film, każda niemal piosenka dotyka tematu miłości. Dzieci wychowywane w miłości otrzymują dar na całe życie, jeśli z niego skorzystają. Miłość- mówi się, że uzdrawia, że leczy rany. Ten kto prawdziwie kocha może swoją postawą pomagać w dojrzewaniu drugiej osobie. Pomimo tego, że każde serce pragnie miłości, grzech pierworodny ciągle oddala nas od miłości i pociąga ku sobie, ku temu, by martwić się tylko o siebie, dbać o siebie, chcieć dla siebie jak najlepiej (egoizm to nie to samo co miłość do siebie). Miłość jest zraniona grzechem. Choć tak bardzo jej pragniemy, często przeciw niej występujemy.

Cisza sprawia, że w naszych sercach robi się przestrzeń na miłość. Miłość przekracza granice- granice podziałów, jak mówił papież Leon XIX. Miłość jednoczy, to co podzielone. Miłość nie dzieli, a łączy. W miłości moje grzechy sprawiają, że widzę, że bez Niej, bez Tej największej i Jedynie Bezwarunkowej nie dam rady wykrzesać z siebie miłości. Moja słabość staje się drogą dla Miłości. Moje serce nie jest podzielone i nie dzieli na lepszych i gorszych, nie dzieli na „ja idealne” i „ja realne”.  Serce chce kochać, chce wybierać miłość. Miłość, która sprawia, że widzi się szerzej, więcej, że jakby więcej się pojmuje.

W ciszy opada to, co oddziela mnie od miłości- mój egoizm, moja pycha, bo w ciszy bardziej zdaję sobie z nich sprawę. Nie zawsze widzimy, jacy jesteśmy. Czasem ukrywamy prawdę o sobie. Jest ona zakryta przed nami samymi. W ciszy wychodzi to, co mnie dzieli i to, co mnie oddziela od miłości. Każda złe słowo wobec innych, każda obmowa, każda zła myśl o innych… Czymkolwiek by tłumaczyć takie zachowania, to one pokazują mi, że jestem skupiona na sobie, że ciągle brakuje mi miłości.

Niekiedy zranienia serca powodują, że zamykamy się na miłość. Zranienia, które tworzą w nas bariery- wszelkie mechanizmy obronne, przez które walczę ciągle z zagrażającym światem i z sobą, z innymi. Czasem nasze zranienia powodują, że serce jest zamknięte w buncie, gniewie, że ciągle walczymy z innymi. W ciszy nasze zranienia wychodzą na wierzch, zauważamy jak się bronimy, jak się zamykamy. Jakby cisza była kluczem do naszego serca, dzięki czemu może przenikać miłość. Cisza uzdrawia zranienia. Pozwala je widzieć, nie uciekać przed nimi i nie chować się za nimi. W ciszy możemy doświadczyć, że zranienia nas nie blokują, że zranienia w spotkaniu z Miłością są dla niej drogą, przez co rozkwitają ku życiu.

To jak widok: w pęknięciu skalnym zaczyna kiełkować mała roślinka. (Myślę, tak na marginesie, że przyroda nam wiele mówi. Jakby w przyrodzie ukrywały się informacje o nas, których nie zauważamy w samych sobie. Kto dostrzega przyrodę szybciej dostrzega zjawiska zachodzące w życiu człowieka. Jak po burzy wychodzi słońce- trudności i trudne emocje zawsze mijają. Jak zwierzęta są cierpliwe w znoszeniu bólu i swojej sytuacji- jak człowiek ma ogrom sił do znoszenia tego, co niekiedy trudne, ale z tego nie korzysta często, bo chce, żeby było inaczej już, teraz, chce po swojemu)… przez przyrodę możesz odkrywać też siebie, bo wszystko jest jednością, bo ma Jednego Stwórcę.

Przewijanie do góry